Szukaj

FELIETON - KOMU WOLNO PORNO I DLACZEGO NIE NAM?

GWP, 31.08.2021
FELIETON - KOMU WOLNO PORNO I DLACZEGO NIE NAM?

Gdzie są te wszystkie historie osób, które opowiadają o swoim pierwszym doświadczeniu z porno? I nie pytam się o cismęskie historie, bo tych mam w głowie masę — za każdym razem, kiedy czytam o „pierwszym razie z porno”, czytam o doświadczeniu facetów. Mam w głowie więcej wspomnień chłopców, którzy znaleźli stosy gazet z roznegliżowanymi paniami za garażami albo kolekcje kaset VHS na strychach wujków/ojców. I choć to są zwykłe historie ówczesnych dzieci, z którymi teoretycznie mogłabym znaleźć wspólny mianownik, to żyjemy w świecie, w którym jak się okazuje, doświadczenie dzieci, to doświadczenie głównie chłopców. Więc to cisfaceci dominują nad obecną narracją od porno, mimo że osób poza przedstawicielami płci cismęskiej oglądających porno wcale nie jest tak mało.

Coraz więcej kobiet ogląda porno

W słupkach statystycznych co roku przedstawianych przez czołowy serwis streamingowy filmów porno liczba kobiet korzystających z serwisu rośnie (i jest to ⅓, ponad 30%; statystyki są najczęściej przedstawiane w dyskursie binarnym). Osoby, które są proseksualne, otwarte na “te” tematy, dzisiaj mogą sieciować się i rozmawiać na temat swoich doświadczeń w zakładanych przez siebie grupach w social mediach, i rozmawiają o tym, jak oglądać porno tak, żeby mieć świadomość, że może to być dla nas nie tylko satysfakcjonujące, ale i gdzie i jak te filmy oglądać, żeby to było etyczne względem osób, które w tych filmach biorą udział. Mimo to w dalszym ciągu narracja w mediach o porno jest ta sama: konserwatywno-abolicjonistyczna, w której doświadczanie porno to zło, jakikolwiek głos proporno jest traktowany z najwyższym potępieniem, często okraszony slutshamingującymi, sexworkfobicznymi inwektywami, które są po prostu mizoginistycznym ściekiem. Media zapominają także o podstawowej rzeczy: że grożenie i zakazywanie to nie jest edukowanie.

Mój pierwszy raz z filmem pornograficznym

Moje wspomnienia związane z „pierwszym razem” z filmem pornograficznym były dłuuugo ukrywane, bo miałam wrażenie, że biorę udział w czymś złym, mimo że zadziało się to za pośrednictwem progresywnej koleżanki. Wszystko zaczęło się od nastoletniego śmieszkowania o seksie, a skończyło na przekazaniu mi płyty ze ściągniętą na nielegalu filmoteką aktorki, której nazwiska niestety nie pamiętam. Po moim doświadczeniu zastanawiałam się, czy tylko ja i moja koleżanka mamy się okej, że jako dziewczyny oglądamy porno? Szukałam jako nastolatka informacji i potwierdzenia w czasopismach typu „Cosmo”, czy oglądanie porno jest okej. Dowiedziałam się wówczas, że jest okej, ale pod warunkiem, że jest to zabawka erotyczna (pełna zgoda), z której korzysta się tylko i wyłącznie dla urozmaicenia życia erotycznego w związku (tutaj już pełnej zgody nie mam). Wpojono mi poradami w softerotycznym tonie, że jako kobieta mogę oglądać porno, ale pod nadzorem. W skrócie: „Be a lady they said.”* W przeciwnym wypadku, jeżeli będę oglądała porno sama, będzie ono zagrożeniem dla mojego związku (bo w przeciwnym wypadku czeka mnie: „zaniedbywanie relacji z partnerem” albo „zmniejszenie zainteresowana relacji seksualnych z osobą partnerską”).

Zatem dlaczego, kiedy piszę o porno do grona osób, które nie reprezentują cismężczyzn, zauważam, że specjalistki i specjaliści zawsze wypowiadają się albo w tonie moralizatorskim, albo w tonie ostrzegawczym, bo „możesz oglądać porno, ale pamiętaj…” i tu szereg argumentów przeciwko porno, cytowanych z badań, pisanych pod konserwatywne tezy: jeżeli porno nie spełnia funkcji reprodukcyjnej, albo nie jest to oglądanie filmu ku usatysfakcjonowaniu JEGO (niekoniecznie Twoich) fantazji, to nie możesz. Rola służebnicy jest przecież częścią społecznej roli kobiety. Nie możesz osobo z macicą brać dla siebie, zawsze musi to być wobec (tak, to ironia). Świat jest patriarchalny, to wiemy, i widzę ten strach przed świadomością, że my nie tylko oglądamy porno dla własnej przyjemności, ale że zaczniemy odkrywać, że to nie panowie są tym, co dla nas w tych filmach satysfakcjonujące.

Mamy swoje zdanie!

Żaneta, bliska mi osoba w odpowiedzi na moje pytanie „a jaki był twój pierwszy raz z porno?¨ odpisału mi: ”Mam dwa wspomnienia z pornografią. Jedno, którego nie potrafię usytuować w czasie. U moich dziadków były małe gazetki. Nazywały się chyba czytadło. Babcia miała składany taboret, na którym było pełno gazet i te gazetki były tam włożone w sam środek. Brałum zawsze coś do czytania, kiedy szłum do ubikacji i kiedyś trafiłum właśnie na nie.

Nie było żadnych obrazków, ale same erotyczne opowiadania.

Drugim był typowy film z tamtych lat znaleziony wysoko na szafie moich rodziców. Kaseta. ???? Miałum z 10/11 lat. Obejrzałum w całości i to kilka razy. Później z koleżanką też kilka razy. Przy tym filmie masturbowałum się po raz pierwszy. Był typowo heteronormatywny, ale jak na to patrzę z perspektywy czasu, sceny które najbardziej mnie pobudziły, były te z kobietami. Jakoś nigdy o tym nie pomyślałum.”

Po przeczytaniu wiadomości od Żanety od razu pomyślałam, a co jeżeli faceci trzymają łapę na porno, bo muszą pilnować heteronormatywnych zasad pożycia? Dowiadywanie się od siebie nawzajem, że w sumie nie zawsze o męską obecność nam musi chodzić, zniszczyłoby im konstrukt świata, który tak nachalnie ciągle nam wciskają. Forsuje się nam w mediach narrację z perspektywy mężczyzn, że to jest o nich i dla nich. Nigdy o nas i dla nas. Jeżeli zaczęłoby się mówić, normalizować, że my to w sumie lubimy porno, to branża musiałaby to przyjąć do wiadomości i, uwaga: zacząć się zmieniać.

“Pierwsze porno obejrzałam dosyć późno, bo w wieku 20 lat i były już serwisy typu redtube - weszłam tam z ciekawości, gdzieś w żartach na imprezie usłyszałam, że za darmo można zobaczyć co się chce. Weszłam i nie znalazłam niczego dla siebie. Było bardzo dużo przemocowych scen, które mnie paraliżowały. Kiedy wpisywałam hasła typu „porn for girls” większość treści była dla lesbijek. Chciałam czegoś dla hetero, no i znalazłam jakiś film, ale po upierdliwym szukaniu i mój zapał zgasł po 30 minutach. Nie oglądam dzisiaj porno, bo szukanie lżejszych treści jest żmudne a szukania portali, które odpowiadałyby na moje oczekiwania chyba są płatne. Nie jestem aż tak zdeterminowana.” May

Kaśka: “Miałam 17 lat i wiedziałam, o czym są filmy pornograficzne. Nie chciałam się do nich zbliżać dlatego, że nie wypadało jako dziewczynie — nie pytaj mnie, skąd to wiedziałam, po prostu tak było, a gdyby ktoś mnie przyłapał, musiałabym się z tego tłumaczyć. Dlatego pierwszy raz film porno (klasyczny, facet, dziewczyna, najpierw historie oralne, później historie waginalne) obejrzałam z moim starszym o rok chłopakiem niby dla podgrzania atmosfery do hard pettingu, który wtedy uprawialiśmy. W rzeczywistości byłam po prostu bardzo ciekawa, jak porno wygląda, obejrzeliśmy wspólnie jedną z płyt DVD nabytych w wypożyczalni. Spodobało mi się, ale kiedy po seansie zapytał mnie mój chłopak „i jak?” odpowiedziałam „spoko, możemy w przyszłości coś z tego porobić i wskazałam, co było okej a co nie” - ale tak jakbym omawiała to, co zobaczyłam bardziej ekspercko, swój entuzjazm ukryłam. Później porno obejrzałam solo dopiero po rozstaniu z nim. Okazało się, że oglądanie porno solo jest bardziej niż spoko. Mam porno kupione od znajomej koleżanki, która tworzy treści ze swoim partnerem za granicą i wiele innych, które mam od niszowych twórczyń”.

Czas na zmiany

Gdyby Wielki Kapitał Branży Porno usłyszał i dostrzegł, że niekoniecznie to, co nam jest dawane jako mainstream, nam pasuje, i że za tym jest głos ponad trzydziestu procent osób korzystających z portali, doszłoby do zmian. Kolektywizowanie naszego punktu widzenia mogłoby zmienić content, który z takim uporem jest cały czas nam narzucany. A ze zmianami treści szłyby zmiany wobec osób tworzących dane treści — prawa pracownicze dla osób pracujących seksualnie, w tym osób grających/tworzących porno. Albo, jeżeli zostanie usłyszany głos połowy ludzkości, mówiący, że ma ona autonomiczną seksualność, niekoniecznie taką, jak nam się przedstawia na siłę na załączonych obrazkach obecnej branży filmów pornograficznych, trzeba będzie „coś” zmienić, jednak to „coś”, na razie, jest postrzegane jako koniec świata. Dlatego narracja medialna nie dopuszcza naszego głosu, omija nas i zamyka nas na grupkach, albo nazywa nas ładnie „niszą” i udaje, że nasz popyt nie ma znaczenia.


*parafraza do wiersza “Be a lady” Camille Rainville


AUTORKA TESTU

Baś
Prowadzi dwa konta na Instagramie @dziewczynazszafy_ oraz @femikotki, które walczą z patriarchatem i dyskryminacją. Jest osobą, która ma w sobie wiele głosów i myśli, które wypuszcza w kontrze do tego co dzieje się w Polsce.

Koszyk

Twój koszyk jest pusty

Wybierz pierwszy produkt